Regis Loisel, “Piotruś Pan”

Popkultura skutecznie (choć miejmy nadzieję, że nie na zawsze) wykoślawiła ogólny odbiór opowieści o Piotrusiu Panie. Wskutek powyższego, dziś mało kto zdaje sobie sprawę, jak wiele smutku i niepokoju płynie z treści najsłynniejszego utworu J.M. Barriego. Można zatem postawić tezę, iż omawiane dziś mroczne i niepozbawione brutalności dzieło to rzecz o wiele bliższa pierwowzorowi, aniżeli lukrowana adaptacja Disneya. Jego autorem jest Regis Loisel. Nasi czytelnicy kojarzą go przede wszystkim za sprawą książki Myszka Miki. Kawa „Zombo”, jednak to właśnie sześcioczęściowy (zebrany w 2014 roku do jednego tomu) komiksowy prequel historii napisanej w początkach XX wieku stanowi kanoniczną pozycję w jego dorobku.

Akcja cyklu rozpoczyna się zimą 1887 roku i przenosi czytelników do, mówiąc delikatnie, nieciekawej londyńskiej dzielnicy Whitechapel zamieszkiwanej przez całkowicie zdegenerowanych ludzi. Jednym z jej mieszkańców jest tytułowy Piotruś. Poznajemy go w chwili, gdy przedstawia żyjącym na ulicy sierotom historie o czekającej na niego w domu mamie. Rzeczone opowieści nie mają jednak nic wspólnego z prawdą, a życie bohatera zdaje się być jeszcze tragiczniejsze od okoliczności, w jakich przyszło funkcjonować osobom słuchającym chłopca. Matka Piotrusia jest bowiem uzależnioną od alkoholu prostytutką, która jawnie nienawidzi swojego potomka, obwinia go o swój aktualny stan oraz przymusza do dostarczania kolejnych butelek wysokoprocentowych trunków. Jedyne jasne punkty na ścieżkach życia bohatera stanowią pan Kundal oraz możliwość uciekania do świata fantazji, lecz dają mu one praktycznie niedostrzegalną pociechę. Coraz częściej życzy więc dorosłym wszystkiego co najgorsze obiecując sobie, iż na zawsze pozostanie dzieckiem.

Wkrótce los Piotrusia zostaje odmieniony, albowiem zbiegiem okoliczności zyskuje on możliwość ucieczki do Nibylandii. Baśniowa kraina jest jednak miejscem tylko odrobinę przyjaźniejszym niż rodzinny Londyn. Kapitan Hook próbujący zawłaszczyć ukryty na jej terytorium skarb oraz cała jego załoga okazują się być skrajnie bezwzględnymi agresorami, syreny niebezpiecznymi demonami, Dzwoneczek chorobliwie zazdrosną istotą, a ponadto ogólne właściwości magicznego terytorium sprawiają, że jego mieszkańcy szybko zapominają o wszystkim, co złe, a to z kolei umożliwia dopuszczanie się przez nich rozmaitych okrucieństw. Wspomniana cecha Nibylandii nie wymazuje jednak z pamięci Piotrusia wydarzeń, jakie przyczyniły się do jego traum. Te będą do niego powracały z coraz większą siłą dopóty dopóki nie znajdą swojego ujścia.

Tworzony przez 15 lat cykl nie tylko często odwołuje się do treści utworu Barriego, lecz również proponuje wyjaśnienia różnych kwestii, na które szkocki pisarz spuścił zasłonę milczenia, m.in. jak kapitan Hook stracił dłoń, skąd w brzuchu krokodyla wziął się budzik, itp. Wobec tego, bez uprzedniego zapoznania się lub przypomnienia sobie treści pierwowzoru, wiele sytuacji przedstawionych w komiksie Loisela może uchodzić za nielogiczne lub nieumotywowane. Pisząc o komiksowym Piotrusiu Panie ciężko nie wspomnieć o łączących karykaturę z brudnym realizmem kadrach podkreślających ponury klimat opowieści, beznadziejność kolei losu bohaterów oraz świata, w którym żyją i który nie zna czegoś takiego jak szczęśliwe zakończenia.