Michał Śledziński, “Wartości rodzinne”

Szukanie krajowych odpowiedników zagranicznych filmów, aktorów, pisarzy, polityków czy książek zazwyczaj jest nie tylko nietrafne, lecz również żenujące. Mimo to, wciąż zdarza się nam słyszeć określenia typu: „polski Brad Pitt”, „polscy Rolling Stonesi”, „polski Elvis Presley”, „polskie House of Cards”, etc. Owa kwestia pojawia się również w kontekście omawianego dziś komiksu. Wartości rodzinne są bowiem częstokroć nazywane „polskimi Simpsonami”. Tym razem jednak rzeczone porównanie jest zaskakująco trafne. Mało tego, kontrowersyjny mix zabawy i zaangażowania społecznego autorstwa Michała Śledzińskiego, ujawniający wiele naszych przywar, o których wolelibyśmy milczeć, śmiało mógłby stawać w szranki z legendarnym serialem. Rok temu do naszych rąk trafił tom gromadzący wszystkie części cyklu.

Królowie pozornie stanowią typowy przykład modelu rodziny 2+2, która wiedzie zwykłe (?) życie na przedmieściach. Jej głowa, Edgar, jest jedynym cywilem zatrudnionym w instytucie zbrojeniowym. Żona mężczyzny, Ela, mimo iż znudzona małżeńskim życiem, pieczołowicie dogląda domowego ogniska. Potomkowie wyżej przywołanych, Tobiasz i Tara, właśnie zaczynają dojrzewać – każde z nich na swój sposób, choć w równym stopniu uciążliwie. Chłopak staje się wrednym, zafascynowanym strongmanami osiłkiem, dziewczynę zaś coraz silniej intryguje subkultura emo. Oprócz dotychczas wymienionych mamy jeszcze m.in. pochodzącą z Ukrainy sprzątaczkę Maszę, która próbuje dostać się do sejfu Edgada zawierającego najtajniejsze dokumenty (wszak istotnym elementem jej biografii są działania na rzecz rosyjskiego wywiadu wojskowego), generała Grota pracującego nad tajemniczym Projektem „Sobieski”, Dziada Borowego oraz Pisko. Przede wszystkim jednak trzeba wspomnieć o współlokatorze Królów twierdzącym, iż jest… Jezusem. Choć nikt nie wierzy w zapewnienia mężczyzny, czemu zresztą trudno się dziwić, już wkrótce zmieni on życie bohaterów o 180 stopni.

Wartości rodzinne są bez wątpienia znane sporej części polskich miłośników komiksu. Mając tego świadomość, Kultura Gniewu poszerzyła nowe wydanie cyklu Śledzińskiego o wiele atrakcyjnych dodatków, np. fan arty stworzone przez lubianych artystów (m.in. Piotra Nowackiego). Ci zaś, którzy dotychczas nie mieli styczności z opisywanym dziełem zyskali doskonałą okazję, aby czym prędzej nadrobić zaległości. Warto to uczynić zwłaszcza, iż tematy poruszane na kartach omawianego tytułu zdają się być jeszcze aktualniejsze aniżeli dekadę temu (wtedy wyszła ostatnia część serii). Wszak czy zagadnienie kryzysu podstawowej komórki społecznej jaką jest rodzina nie stanowi coraz częstszego przedmiotu debaty publicznej? Autor nie stawia sobie oczywiście za cel proponowania gotowych recept rozwiązujących problem, jednakowoż pozwala spojrzeć na niego z dystansem, a to już i tak bardzo dużo. Na tym jednak nie koniec. Wartości… są również bezlitosną satyrą wymierzoną w wiele znanych powieści graficznych (już sam tytuł nawiązuje do publikacji Franka Millera), a także naszą rzeczywistość, która zdaje się coraz bardziej głupieć, czego doskonałą ilustracją mogą być chociażby niewysokich lotów telewizyjne ramówki (kto dostrzega aluzje w tytułach takich programów jak Gwiazdy strzelają do ludzi i Najbrzydsi 2010?) oraz (co chyba jeszcze boleśniejsze) aprobujący je widzowie.