Henryk [na podstawie wspomnień Ani i Marka Warzechów], „Tylko spokojnie”

Według statystyk taka sytuacja w Polsce ma miejsca każdego dnia około 360 razy, albowiem średnio co cztery minuty ktoś dowiaduje się, że ma raka. Mimo tak olbrzymiej ilości zachorowań, każdy przypadek jest jednak wyjątkowy i odmienny względem pozostałych. Różni je bowiem między innymi sposób, w jaki dana osoba poznała prawdę o stanie swojego zdrowia, to, jak ją przyjęła, a przede wszystkim podejście do choroby i podjęcie z nią walki lub poddanie się jej. Jedną z takich sytuacji w oryginalny sposób przedstawia Bartek Glaza przybierający pseudonim Henryk. Wbrew tytułowi nawiązującemu do słów, które często zdarza się nam słyszeć lub wypowiadać w kryzysowych sytuacjach, ciężko czytać stworzony przez niego komiks ciężko czytać bez emocji.

Już sama geneza utworu jest niezwykła i z pewnością gwarantuje jego potencjalnym czytelnikom obcowanie z dziełem do bólu autentycznym. Tylko spokojnie powstało bowiem w oparciu o wspomnienia realnie żyjących postaci, a konkretniej Anny i Marka Warzechów, małżeństwa nauczycieli związanych z jednym z gdańskich liceów. Od momentu, gdy mężczyzna usłyszał diagnozę lekarzy, jego żona – by pomóc sobie i innym w zmaganiach z jego chorobą – postanowiła przelewać na papier emocje towarzyszące w nowych okolicznościach jej oraz innym członkom rodziny. Wkrótce później spotkała Bartka Glaza, który dostrzegł potencjał zapisków i tak zapadła decyzja o przeniesieniu ich na komiksowy grunt. Niestety, podczas powstawania wydawnictwa zmarł Marek, będący pierwowzorem głównego bohatera książki. Tragiczne zakończenie małżeństwa Warzechów z pewnością miało wpływ na ostateczny kształt utworu, jednak z pewnością nie nadało mu charakteru wpędzającego odbiorców w poczucie całkowitej beznadziei.

Przyjrzyjmy się centralnej postaci dzieła. Wspomniany wcześniej Marek ma nie tylko rodzinę, przyjaciół, ale też swoje słabości oraz nałogi. Tym zdecydowanie pozytywnym jest bez wątpienia muzyka, którą zresztą stawia najwyżej w hierarchii swoich wartości. Owa pasja od zawsze definiowała jego życie i nie zmienia się to nawet wtedy, gdy musi ono gwałtownie zwolnić i praktycznie zaczyna zmierzać ku końcowi. W związku z tym, wszystkie stadia radzenia sobie z chorobą są obrazowane przez pryzmat hobby mężczyzny. Marek nie tylko prowadzi wyimaginowane rozmowy z nieżyjącymi już legendami sceny, lecz również stawia sobie jeden nietypowy cel do osiągnięcia przed śmiercią: chce usłyszeć utwór, który został ukryty na jednym z albumów Milesa Davisa.

Komiks nie dostarcza nam behawiorystycznych szczegółów wiążących się z chorobą nowotworową. Wszak ciężko byłoby go określić jako zapis umierania człowieka. Tylko spokojnie jest raczej historią życia z wyniszczającą przypadłością, która przywraca świadomość, że egzystencja każdego z nas może w każdym momencie obrócić się o 180 stopni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *