Jose Domingo, “Przygody pewnego japońskiego pracownika biurowego”

Tytuł komiksu autorstwa Jose Domingo, jeśli nie liczyć długości utrudniającej natychmiastowe zapamiętanie go, w pierwszym zetknięciu wydaje się dość zwyczajny. Kiedy jednak spojrzymy na niego trochę wnikliwiej, znajdziemy w nim pewien paradoks, skłaniający nas do postawienia sobie pytania: jakich ciekawych przygód może doświadczać zwykły pracownik biurowy? Wszak każdy jego dzień, wskutek ciągłego wykonywania tych samych obowiązków, jest identyczny względem poprzedniego oraz kolejnego. Co więcej, na policzenie ilości rozrywek, którym się oddaje w życiu prywatnym nie potrzeba by było nawet palców jednej ręki. Wobec powyższego, słowa bijące z okładki mogą albo zasugerować rzekomy marazm książki i zniechęcić do lektury albo zaintrygować. Zdecydowanie sugerujemy tę drugą postawę.

„Pewnego japońskiego pracownika biurowego” poznajemy w momencie, gdy wychodzi ze swojego miejsca zatrudnienia. Jest on jedną z tych osób, która nie ma w sobie nic, co pozwoliłoby ją wyróżnić z tłumu. Jednak wkrótce doświadczy tak ogromnej ilości zdarzeń, że spokojnie można byłoby nimi obdzielić kilkunastu innych ludzi. Wszystko przez znalezienie się w samym centrum mafijnych porachunków i będącej ich pokłosiem strzelaniny. Od tej chwili wszelka logika przestaje obowiązywać, następujące po sobie wypadki mają coraz mniej wspólnego z rzeczywistością, a jeden absurd zaczyna gonić kolejny. Będziemy chociażby świadkami zaadoptowania głównego bohatera przez Yeti, transformacji w giganta, zetknięcia się z rodziną ludożerców oraz powtórzenia biblijnej historii Jonasza. To tylko kilka przykładów (wcale nie najdziwniejszych) sytuacji będących udziałem mężczyzny uchodzącego za nudziarza największego z możliwych.

Początkowo twórczość hiszpańskiego autora była drukowana w częściach na łamach magazynu O Fanzine das Xornadas. Gorące przyjęcie fanów wymusiło jednak na autorze nie tylko nadanie barw swojemu dziełu (wcześniej opowieść o pracowniku biurowym była czarno-biała), lecz również stworzenie całego komiksowego tomu. To kolejne recenzowane przez nas dzieło pozbawione słów. Nie jest ono jednak przeznaczone do szybkiego przekartkowania. Domingo zaprasza nas bowiem do ciekawej intertekstualnej gry. Każdy kadr jego książki obfituje w mniej lub bardziej ukryte detale i nawiązania, których odkrycie częstokroć potrafi wywrócić jej percepcję do góry nogami. Nie traćmy czasu na szukanie w Przygodach pewnego japońskiego pracownika biurowego sensu i głębi. Pozwólmy się po prostu porwać tej odjechanej zabawie, podczas której może się wydarzyć dosłownie wszystko!