Maciej Kur, Tomasz Samojlik, “Kajko i Kokosz – nowe przygody. Obłęd Hegemona”

Najpierw byli Kajtek i Koko – bohaterowie komiksowych parodii opowieści kryminalnych, którzy niedługo później zaczęli podbijać kosmos. Popularność wyżej wymienionych (choć spora) nie może się jednak równać z tą zdobytą przez Kajka i Kokosza, zaprezentowanych przez Janusza Christę na początku 7. dekady XX wieku. Są oni słowiańskimi wojami mieszkającymi w grodzie kasztelana Mirmiła dzielnie walczącymi ze Zbójcerzami pod dowództwem Hegemona oraz jego zastępcy Kaprala. Cykl nazywany przez wielu polską odpowiedzią na Asterixa i Obeliksa został zakończony w 1990 roku. Częściowo ze względu na zły stan zdrowia autora, a częściowo ze względu na zmianę upodobań krajowych fanów historii graficznych, którzy woleli sięgać po napływające z Zachodu opowieści o superbohaterach. Kilka miesięcy przed śmiercią Christy rozpoczęto jednak starania o reaktywowanie serii. Przypieczętowano je dopiero bez mała dziesięć lat później wraz z ukazaniem się Obłędu Hegemona – pierwszego tomu nowych przygód Kajka i Kokosza stworzonego przez nowe pokolenie polskich twórców komiksowych: Macieja Kura, Piotra Bednarczyka (ci dwaj zresztą zostali laureatami Konkursu im. Janusza Christy), Krzysztofa Janicza, Sławomira Kiełbusa, Norberta Rymarczyka oraz Tomasza Samojlika.

Na omawianą książkę składają się cztery opowieści. Otwierająca album historia, służąca zresztą za tytuł całego wydawnictwa, poświęcona jest sytuacji zaskakującej dla podwładnych Hegemona, który niespodziewanie stał się nad wyraz łagodną personą. Kolejna część, Kłusownicy, dotyczy doskonale wszystkim znanego smoka głównych bohaterów walczącego z bandytami polującymi na zwierzęta. Coś na muchy ze scenariuszem Janicza i rysunkami Rybarczyka to z kolei rzecz o dzieciństwie Kajka i Kokosza oraz początkach ich wspólnej przygody. Zamykająca tom Szkoła zbójowania natomiast poświęcona została Łamignatowi. Bohater, dostrzegając iż jest ostatnim zbójem, za namową swojej żony zakłada szkołę mająca przekazać szczegóły przestępczego fachu młodszym pokoleniom.

Autorzy stanęli przed olbrzymim wyzwaniem i to podwójnym. Musieli nie tylko zmierzyć się z kultowym pierwowzorem, który ukształtował kilka pokoleń czytelników, lecz również przygotować się na spore kontrowersje oraz głosy sprzeciwu ortodoksyjnych fanów cyklu pojawiające się przy tego typu okolicznościach chyba zawsze, bez względu na to co, i z jakim skutkiem zrobią twórcy. Tomasz Samojlik i inni zrezygnowali z koncepcji wiernego kopiowania charakterystycznego stylu Christy, ale jednocześnie nie zdecydowali się też postawić grubej kreski między starymi i nowymi przygodami Kajka i Kokosza. Postanowili natomiast znaleźć złoty środek łączący dwa – przez wielu niesłusznie uważane za wykluczające się – światy. Czy pomysł okazał się trafiony? Chyba tak, skoro malkontenckich głosów jest dziś coraz mniej, a rok temu na rynek trafił już trzeci tom reaktywowanej serii  pod tytułem Królewska konna.