Fanny Britt, “Jane, lis i ja”, ilustracje Isabelle Arsenault

Ze szkolnym gnębieniem zetknęliśmy się wszyscy lub prawie wszyscy. Nawet jeśli owo zjawisko nie dotyczyło nas bezpośrednio, prawdopodobnie mogliśmy obserwować krzywdy zadawane innym. Ich przyczyną może być każda rzecz stanowiąca odstępstwo od narzuconej przez większość normy: oryginalny styl ubiorów, nieposiadanie najnowocześniejszych gadżetów, pochodzenie, kiepska sytuacja finansowa rodziców, wygląd zewnętrzny, gorsze oceny, odmienne zainteresowania, itp. Kiedy człowiek jest na młodzieńczym etapie swojego życia, a co za tym idzie, bardziej niż kiedykolwiek identyfikuje się z rówieśnikami, doświadczenie bycia tzw. kozłem ofiarnym trzeba porównać do przeżyć, jakie towarzyszyłyby mu w momencie końca świata. Wyroków wydawanych przez uczniowskie kliki nie należy jednak uznawać za nieodwołalne, a tym bardziej za zasadne. Kolejnego potwierdzenia powyższej tezy dostarcza komiks Jane, lis i ja.

Dzieło Fanny Britt oraz Isabelle Arsenault to historia jedenastoletniej Hélène. Koleżanki i koledzy odwrócili się od niej, gdy bohaterka rzekomo zaczęła tyć (co ciekawe, a przy tym wymowne, ilustracje cały czas przedstawiają ją jako osobę szczupłej budowy). Bezsensowne prześladowanie przybiera coraz bardziej dewiacyjne formy (m.in. głupich napisów na ścianach toalety). Wobec powyższego, dziewczyna wpada w błędne koło patologicznych zachowań swoich dawnych znajomych oraz ich odreagowywania, którym jest pochłanianie dużej ilości słodyczy, skutkujące jeszcze większym pogorszeniem samopoczucia. Szczęśliwie, Hélène ma także inny sposób ucieczki od szkolnych problemów, a mianowicie oddawanie się lekturze najsłynniejszej powieści Charlotte Brontë pt. Dziwne losy Jane Eyre. XIX-wieczna publikacja o kobiecie walczącej z przeciwnościami losu wnosi do jej życia wiele barw, ale nadchodzi moment, gdy treść książki przestanie być dla głównej postaci wystarczającym pocieszeniem. Musi ona bowiem uczestniczyć w tzw „zielonej szkole”. Wyjazd zapowiada się fatalnie jednak podczas jego trwania będzie miało miejsce rzecz znacznie zmieniająca trudną sytuację dziewczyny.

Utwór niesie olbrzymią dawkę emocji, ale też nadziei dla wszystkich zmagających się (najczęściej, niestety, w milczeniu) z poniżaniem. Wobec tego, nawet jeśli uznamy tematykę komiksu za wtórną, nazwanie Jane, lis i ja dziełem ważnym jest bez wątpienia dorzeczne. Co więcej, to także książka dojrzała, a przede wszystkim szczera. Duża w tym zasługa oszczędnej warstwy wizualnej tworzącej aurę towarzyszącą oglądaniu intymnego szkicownika udowadniającą, iż geniusz tkwi w prostocie. Opowieść nie tylko pokrzepia więc serce, lecz również cieszy oko.