David B., „Rycerze świętego Wita”

Czy wielkie autobiograficzne narracje można tworzyć również na płaszczyźnie komiksu? Jak najbardziej. Ponadto, okazuje się, że często to wręcz chyba jedyna forma, gdzie mogą one wybrzmieć w sposób pełny. Jednym z tego przykładów są Rycerze świętego Wita – kanoniczna i prawdziwa aż do bólu powieść graficzna, która zainspirowała Marjane Satrapi do stworzenia kultowego Persepolis. Jak twierdzi jej autor, jest ona efektem 20 lat przemyśleń oraz 7 lat nieustającej pracy. Ogrom zaangażowania włożony w powstanie książki widać już na pierwszy rzut oka – trudno bowiem znaleźć dzieło tak kompletne.

Pierre-Francois Beauchard, przyjmujący pseudonim David B., opisuje historię swojej rodziny przez pryzmat choroby starszego brata, która z pewnością odcisnęła najpoważniejsze piętno na losach klanu. Ową chorobą, co pośrednio sugeruje nam już tytuł dzieła, jest padaczka. Ponieważ odmiana epilepsji, na którą Jean-Christophe należy do tych cięższych, egzystowanie jego rodziny zaczyna się toczyć wokół tej dolegliwości. Od momentu pierwszego ataku chłopca funkcjonowanie każdego jej członka można określić jako naprzemienne szukanie sposobów na radzenie sobie z tą dramatyczną sytuacją oraz ratunku dla chorego. Potrzeba pielęgnowania nadziei na uleczenie brata Davida B., jest tak duża, że najbliższe mu osoby angażują się w częstokroć pozbawione rozsądku i celowości lansowane przez wszelkiej maści szarlatanów metody mające się do tego przyczynić, choć tak naprawdę są jedynie zakamuflowanym wyłudzaniem pieniędzy. Szaleństwo, w jakie wpada rodzina Beauchardowie ogarnia również Pierre-Francois’a i nie opuszcza go nawet po wyprowadzce z rodzinnego domu.

Rycerze świętego Wita pierwotnie ukazali się w sześciu częściach. Lektura ich zbiorczego wydania, jakie otrzymuje polski czytelnik sprawia, że niegdysiejszy podział zostaje zatarty. Monumentalny utwór Davida B. skutecznie wyrywa czytelnika z jego utartych przyzwyczajeń, jakie wyrobił sobie podczas lektury innych komiksów. Niemal w każdym jego kadrze zawiera się jakaś metafora, aluzja lub ukryte przesłanie wymagające dłuższej kontemplacji. Rycerzy…. można również uznać za swego rodzaju (auto)prześledzenie drogi twórczej ich autora oraz jego fascynacji literaturą grozy i naukami tajemnymi, do których uciekał chcąc choć przez chwilę zapomnieć o trudnościach, jakie spotkały jego samego oraz osoby mu najbliższe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *