Ola Woldańska-Płocińska, „Zwierzokracja”

„Czy zachłanność z jaką ludzie ‘zarządzają’ naturą kiedyś ich nie zgubi?” – takie pytanie zostaje postawione czytelnikowi na początku recenzowanej dziś publikacji. Odpowiedź jest oczywiście twierdząca. Dowodzi tego nie tylko regularnie wydłużająca się lista gatunków zagrożonych wyginięciem. Problem właściwego traktowania zwierząt występuje również w mikroskali i tkwi chociażby w naszym słabo wyrobionym szacunku oraz pokorze względem nich, co dziwi tym bardziej, że nigdy wcześniej nie mówiło się tak dużo o prawach zwierząt, co dzisiaj. Niedawno do gorącej dyskusji na ten temat zostały zaproszone również dzieci, a to wszystko za sprawą książki Zwierzokracja autorstwa Oli Woldańskiej-Płocińskiej.

Doceniona w tegorocznym konkursie „Przecinek i Kropka” publikacja jest, mimo niezbyt dużej ilości stron, wielkim kompendium wiedzy ilustrującym, jak bardzo, wbrew pozorom, na przestrzeni lat zmieniał się stosunek ludzi do zwierząt i jak bardzo jest on zróżnicowany w zależności od szerokości geograficznej oraz kręgu kulturowego. Nasza podróż zaczyna się już u zarania dziejów i przebiega m.in. poprzez czasy starożytnej Grecji, (kiedy to ówcześni filozofowie uznawali zwierzęta i ludzi za równych sobie), a także średniowiecze (gdy zwierzęta stawiano nawet przed sądem). Autorka najwięcej miejsca poświęca, rzecz jasna, czasom współczesnym zmuszając dzieci i rodziców do zastanowienia się nad kwestiami hodowli przemysłowej, polowań, fajerwerków, przenoszenia karpi w foliowych torbach, obecności zwierząt w cyrkach oraz podarowywania dzieciom zwierzaka jako prezent.

Zwierzokracja z pewnością zadowoli wszystkich dużych i małych, którzy chcą lepiej poznać zwierzaki oraz ich prawa. Skutecznie buduje też naszą wrażliwość na przyrodę oraz dostarcza wielu ciekawostek. Wspomina na przykład ośmiornicę o imieniu Paul, która prawidłowo wytypowała wyniki meczów reprezentacji Niemiec podczas Euro 2008 oraz mistrzostw świata dwa lata później oraz opisuje inteligencje świń. Woldańska-Płocińska nie poucza, nie nakazuje i nie przekonuje chociażby do przejścia na weganizm czy wegetarianizm. Autorka motywuje nas jednak do baczniejszego zwracania uwagi na los istot, które nie mogą zabrać głosu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *