Alexandra Monir, „Poza czasem”

Każda osoba czytająca te słowa z pewnością przynajmniej raz zastanawiała się, co by było, gdyby istniała możliwość przemieszczania się w czasie i jak mogłaby ona wpłynąć na jej prywatne losy oraz dzieje świata. Czy dzięki niej podjęlibyśmy próbę naprawienia swoich błędów? Czy staralibyśmy się ją wykorzystać do zapobieżenia katastrofom w mniej lub bardziej odległych zakątkach świata? Nic dziwnego, że od dawien dawna literatura sięga po ten motyw. Ograniczając się do najważniejszych przykładów wymieńmy tu Straż nocną Terry’ego Pratchetta oraz Wehikuł Czasu Herberta George’a Wellsa. W ostatnich latach szczególnie chętnie wykorzystuje się go w utworach dla nastolatków. Jednym z tego przykładów jest książka Alexandry Monir pt. Poza czasem.

Michele Windsor, jak to często bywa w powieściach młodzieżowych, jest zwykłą, niewyróżniającą się dziewczyną. Mieszka w Los Angeles wspólnie ze swoją matką. Gdy poznajemy bohaterkę, ta musi się zmagać z trudnymi uczuciami towarzyszącymi jej po zerwaniu z chłopakiem. Już wkrótce życie podda ją jednak o wiele poważniejszej próbie, jaką będzie tragiczna śmierć rodzicielki. Michele po tym dramacie jest zmuszona wyjechać do Nowego Jorku, gdzie mieszkają jej dziadkowie. Ze zmianą miejsca zamieszkania idzie w parze również zmiana stylu życia nastolatki. Rodzice jej mamy są bowiem przedstawicielami arystokracji i właścicielami olbrzymiej posiadłości. Dodatkową trudnością w relacjach pomiędzy tą trójką jest fakt, iż osoba najbliższa sercu Michele około dwadzieścia lat wcześniej zerwała kontakt ze swoją matką oraz ojcem i uciekła ze swoim narzeczonym do Kalifornii. Choć dziewczyny nie było jeszcze wówczas na świecie, jej dziadkowie nie potrafią patrzeć na nią inaczej niż przez pryzmat tych wydarzeń. Niebawem jednak Michele będzie miała okazję doświadczyć czegoś, co przełamie jej osamotnienie. W nowojorskiej posiadłości odnajduje bowiem dziennik należący niegdyś do jednej z jej przodkiń. Dzięki niemu nastolatka może – w jak najbardziej dosłownym znaczeniu – przenieść się w czasie. Cofając się do przeszłości zakochuje się również w pewnym niebieskookim chłopaku, który wcześniej nawiedzał ją we snach. Koleje ich losu doprowadzają do nad wyraz zaskakującego finału…

Choć prawdopodobnie nie było to zamysłem pisarki tytuł jej książki jest adekwatny nie tylko do zawartej w niej historii, lecz również do procesu lektury. Czytając powieść Alexandry Monir łatwo wpadamy w wir przeplatających się między sobą wydarzeń i zaczynamy funkcjonować jak gdyby poza czasem, albowiem obcując z nią przestajemy zwracać uwagę na upływające godziny. Ważnym elementem publikacji jest również… muzyka. Nic dziwnego: autorka jest nie tylko wnuczką Monira Vakili, popularnego irańskiego śpiewaka operowego, lecz również wokalistką. Ochoczo wplata wiec do swojej prozy teksty napisanych przez siebie utworów muzycznych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *