Marcin Szczygielski, „Serce Neftydy”

Śmiało można powiedzieć, że ta książka jest spełnieniem marzeń Marcina Szczygielskiego, który w czasach swojego dzieciństwa i młodości był wielkim miłośnikiem dorobku Bohdana Peteckiego, a później utworów gatunku „space opera” (na polskim gruncie zaszczepili go m.in. Jacek Izworski i Tomasz Kołodziejczak). Przedstawiany w nich świat do tego stopnia zafascynował przyszłego pisarza, iż postanowił w przyszłości napisać dzieło w podobnym klimacie. Efektem tego jest wydana w listopadzie ubiegłego roku, niemal 15 lat po literackim debiucie twórcy PL-Boya powieść pt. Serce Neftydy inicjująca nowy cykl powieściowy Nowe Heliopolis.

Rekomendowany dziś przez nas tytuł przenosi czytelników do odległych i zaawansowanych technologicznie czasów przyszłych. Poznajemy tam siedemnastoletniego Effiego, który wraz z matką podróżuje niewielkim statkiem kosmicznym. Wkrótce ich pojazd zostaje zaatakowany przez drony Federacji. Podczas nalotu kobieta ginie. Przypadkowo wśród szczątków kampera chłopak odnajduje serce swojej rodzicielki i udaje się z nim na planetę Duat, gdzie funkcjonuje laboratorium mogące przyczynić się do najważniejszej osoby w życiu Effiego. Nastolatek szybko uświadamia sobie, że wygląd planety na którą trafił nijak ma się do propagandowych przekazów głoszących, iż jest ona niezamieszkała i całkowicie zniszczona. Tam też poznaje swoją pierwszą wielką miłość…

Szczygielski w swoim nowym dziele, wykorzystując formułę utworów SF, stawia pytania m.in. o jestestwo człowieka, wpływ genetyki na naszą przyszłość, a także czym tak naprawdę jest współczesna istota ludzka. Trudność tematów w połączeniu z dojrzałością powieściowego języka oraz nawiązaniami do kultury starożytnego Egiptu (o których informuje nas już tytuł) sprawia, iż jest to książka przeznaczona dla osób powyżej 15-go roku życia. Powieść znacznie różni się od wcześniejszych publikacji twórcy Teatru Niewidzialnych Dzieci również ze względu na szatę graficzną, za którą tym razem odpowiedzialny jest sam autor, co prawdopodobnie stanowi pokłosie współpracy z miesięcznikiem Nowa Fantastyka, gdzie swego czasu mogliśmy oglądać jego prace.